Alessandro D'Avenia

LEKTURA NA DOBRY POCZĄTEK ROKU SZKOLNEGO – „Biała jak mleko, czerwona jak krew”

 

Można wszystko zacząć od nowa. Można na nowo zaskoczyć, zbudować swój wizerunek, na nowo rozkochać swoich uczniów w czytaniu. Prawdopodobnie zrobimy tego za pomocą „Pana Tadeusza”, choć tego nie wykluczam , ale na start proponuję książkę, która da Ci znacznie więcej możliwości, aby skraść serca uczniów. Sprawdziłam, działa.

 

Jej autorem jest włoski pisarz i nauczyciel, Alessandro D’Avenia. Od pierwszych stron poczujesz, że wie, o czym pisze.

 

Zastanawiałaś się kiedyś, co uczniowie myślą o nauczycielu, który przychodzi na zastępstwo?

Dzisiaj nauczycielka historii i filozofii jest na zwolnieniu lekarskim. Świetnie! Przyślą nam kogoś na zastępstwo. Kolejną ofiarę losu. „Nie wolno ci tak mówić o ludziach!” Te słowa do znudzenia powtarza moja matka, ale mnie nie przekona. Jak trzeba, to trzeba! Młodzi nauczyciele, którzy tracą życie na zastępowaniu etatowych nauczycieli w liceum, są z definicji kosmicznymi ofermami i ofiarami losu. Po pierwsze dlatego, że zastępują tych, którzy jak wiadomo, są nieudacznikami, z czego wynika, że ich zastępcy są nieudacznikami do kwadratu. Po drugie, jak nazwać kogoś, kto dobrowolnie zgadza się uczyć, i to za innych – czy to nie ofiara losu? Nieudacznik i pechowiec, który w dodatku zaraża swoim pechem innych. Oferma do sześcianu.

Jakie to prawdziwe!  Dopiero gdy przeczytałam tę książkę, zrozumiałam na czym polega ten dziwny mur, gdy wchodzę do jakiejś klasy na zastępstwo. To świetny tematy do dyskusji. Takiego tematu Twoi uczniowie na pewno się nie spodziewają. Możesz to wykorzystać podczas podawania spisu lektur na ten rok, jako zapowiedź książki. Prawdopodobnie o takim wstępie więcej uczniów po nią sięgnie.

 

Lektura na początek roku szkolnego

 

Z przyjemnością obserwowałam pojedynek nauczyciela i ucznia. Wiele ciekawych zwrotów akcji, wiele ważnych słów.

Odwiedziłem blog naszego Naiwniaka. Tak, facet, który będzie nas w zastępstwie uczyć historii i filozofii, prowadzi blog i byłem ciekawy, co też może na nim wypisywać. Dla mnie belfrzy nie mają realnego życia poza szkołą; poza szkołą po prostu nie istnieją. Chciałem zobaczyć, co ma do powiedzenia ktoś, kto nie może mieć zupełnie nic do powiedzenia. Pisał na blogu o filmie, który niedawno zobaczył po raz kolejny, o „Stowarzyszeniu Umarłych Poetów”. Wyznał, że ten film uzmysłowił mu, po co znalazł się na tej ziemi. Wyraził to słowami mało konkretnymi, które jednak zrobiły na mnie wrażenie: „Odnajdywać piękno wszędzie tam, gdzie ono jest, i obdarowywać nim ludzi. Po to jestem na świecie.”

 

Biała jak mleko

 

Jaki kolor ma cisza i dlaczego jest taka nieznośna? Jakiego koloru jest muzyka? Jakiego koloru jest miłość?

Każda rzecz jest kolorem. Każde uczucie jest kolorem. Cisza to biel. Biel jest kolorem, którego nie znoszę – nie ma granic. Białe plamy na mapie, białe noce, biały wiersz, wywiesić białą flagę, dostać białej gorączki, mieć białe skronie … Właściwie biel nie jest w ogóle kolorem. Jest niczym, podobnie jak cisza, czyli nic bez słów i bez muzyki. W ciszy – w bieli. Nie potrafię przebywać w ciszy ani w samotności, co dla mnie znaczy to samo.
(…)
Ale miłość to coś innego. Miłość nie daje spokoju. Miłość jest bezcenna. Miłość obdarza siłą. Miłość jest szybka. Miłość jest jutrem. Miłość jest czerwona jak krew.

 

Kolory ciszy

 

Leo jest młody, odważny i trochę bezczelny. Zakochuje się bez pamięci w ognistoczerwonej Beatrice. Gdy ją widzi po raz pierwszy, świat zmienia się przez pryzmat jej czerwonych włosów i niebanalnego piękna. Jednak na horyzoncie pojawia się nieuleczalna choroba i wizja niespełnienia…

– Leo, operacja się nie udała.

Milknę. Nie potrafię sobie wyobrazić świata bez Beatrice. Nie wytrzymałbym ciszy, jaka by wtedy zapadła. Miejsca, które mieliśmy razem odwiedzić, zniknęłyby natychmiast, ich piękno stałoby się niepotrzebne i bezużyteczne. Wszystko straciłoby sens, stałoby się białe jak księżyc.

Ratunkiem staje się błękit. A błękitem jest Silvia. Najbliższa, najlepiej znana, rozumiejąca wszystko bez słów. Barwy się przenikają, łączą, powodują lekki zawrót głowy …

 

 

„Biała jak mleko…” to nie tylko świetny pretekst do rozmowy na temat miłości, przyjaźni, siły marzenia czy wizerunku nauczyciela. Na kartach książki bardzo trafnie został wyartykułowany problem samotności, ucieczki w muzykę, w ipoda.

Co się ze mną dzieje? Tracę kontrolę. Nie umiem być sam. Potrzebuję … Sam nie wiem czego. Co za przekleństwo! Ratuje mnie idpod. No tak, bo kiedy wychodzisz z domu ze świadomością, że czeka cię w szkole dzień o smaku zakurzonego asfaltu, a potem tunel nudy z lekcjami do odrobienia, rodzicami i psem, którego trzeba wyprowadzić, i wiesz, że będzie zawsze tak samo aż do ostatniego tchnienia, tylko dobra muzyka może cię uratować.

Jak się domyślasz, bestseller D’Avenii doczekał się ekranizacji. Film także zapowiada się wspaniale. Zachęcam Cię do tego, aby wykorzystać tę książkę do odczarowania szkolnych lektur. Moi uczniowie stwierdzili, że to jedna z najważniejszych książek w ich życiu. Na egzaminie też się przydaje, bo porusza wiele motywów i przy masie tematów można się do niej odwołać.

 

 

Nie sposób przeczytać tej książki bez nawału emocji. I nie są to tanie emocje. Wszystko jest tak bliskie, tak prawdziwe, realne, że czasami aż boli. Ale to dobry ból. Rodzą się z niego egzystencjalne pytania. Brzmi może górnolotnie, jednak dzięki tej lekturze schodzi człowiek na ziemię, z jeszcze większym uporem patrząc w niebo…

Moim zdaniem dla uczniów od klasy 7 po liceum nie ma lepszej książki na początek września. 


A Ty jak uważasz? Przekonałam Cię?

Przewiń do góry